Przejdź do treści
Centrum Terapii Kobiet Logo
Kobieta zmagająca się z poczuciem, że jest złą matką, bo pije

„Jestem złą mamą, bo piję” — dlaczego to nieprawda

Alkoholizm kobiet

„Jestem złą mamą, złą kobietą, bo piję alkohol i nie mogę przestać!” — ile razy powtarzałaś sobie te słowa? W głowie kobiety, która próbuje jednocześnie być matką, żoną, pracownicą i osobą ogarniającą dom, nie ma miejsca na to, żeby jeszcze zachorować.

A jednak uzależnienie to choroba, a nie wybór ani wyrok na „złą matkę”. Prawdziwie dobra mama to nie ta, która nigdy nie prosi o pomoc — to ta, która daje sobie prawo, żeby wyzdrowieć, zamiast udawać, że wszystko jest w porządku.

„Jestem złą mamą” — skąd bierze się to zdanie

Od kobiety oczekuje się dziś, że udźwignie wszystko naraz: dzieci, dom, pracę i emocje pozostałych domowników. W takim rachunku choroba nie mieści się w ogóle — nie ma dnia, w którym można nie dać rady.

Dlatego kiedy pojawia się problem z alkoholem, kobieta rzadko myśli „jestem chora”. Myśli „jestem zła”. Uzależnienie zostaje przetłumaczone na wadę charakteru, a najczęściej na wadę w roli, która boli najbardziej: w byciu matką.

Do tego dochodzi presja z zewnątrz. Kobieta pijąca jest oceniana ostrzej niż pijący mężczyzna — o tym podwójnym piętnie piszemy w tekście o stygmatyzacji alkoholiczek. Zdanie „jestem złą mamą” to często cudzy osąd, który przyjęłaś za własny.

Wstyd a poczucie winy — różnica, która zmienia wszystko

W psychologii wstyd i poczucie winy to dwie różne emocje, choć w mowie potocznej występują razem. Badaczki tego rozróżnienia, June Tangney i Ronda Dearing, opisały je krótko: poczucie winy dotyczy czynu, wstyd dotyczy osoby.

Wstyd mówi o tożsamości, poczucie winy o zachowaniu — i tylko jedno z nich prowadzi do zmiany.
WstydPoczucie winy
Brzmi jak„Jestem złą matką”„Skrzywdziłam kogoś swoim zachowaniem”
DotyczyTego, kim jesteśTego, co zrobiłaś
Co uruchamiaUkrywanie się, izolację, milczenieChęć naprawienia i zmiany
Wpływ na piciePodsyca je — daje kolejny powód, żeby się znieczulićMoże stać się paliwem do leczenia
Co z tym zrobićPrzerwać milczenie i nazwać rzecz po imieniuZamienić na konkretne kroki: najpierw leczenie, potem naprawa relacji

Ta różnica nie jest akademicka. Z poczuciem winy da się coś zrobić — wstyd nie daje żadnego wyjścia, bo jeśli problemem jestem „ja”, to nie ma czego naprawiać.

Dlaczego wstyd podtrzymuje picie

Wstyd nie jest neutralnym cierpieniem. Jest jedną z najsilniejszych emocji, przed którymi kobiety znieczulają się alkoholem — a picie z powodu wstydu produkuje kolejny wstyd. Pętla domyka się sama.

Działa to tak:

  1. Wieczorne picie przynosi ulgę i wycisza napięcie.
  2. Rano wraca myśl „jestem złą matką” — mocniejsza niż wczoraj.
  3. Wstyd każe ukrywać picie jeszcze staranniej i nikomu o nim nie mówić.
  4. Izolacja odcina od pomocy, więc jedynym dostępnym sposobem na ulgę zostaje alkohol.

Ten sam mechanizm sprawia, że poranne postanowienia nie wystarczają — piszemy o nim we wpisie o tym, dlaczego sama silna wola nie wystarcza. Wstyd jest paliwem tego cyklu, a nie hamulcem.

Uzależnienie to choroba, a nie wyrok na złą matkę

Alkoholizm jest chorobą — tak klasyfikuje go medycyna i tak wygląda jego przebieg: z utratą kontroli, nawrotami i objawami odstawiennymi. Nikt nie wybiera choroby i nikt nie zachorował dlatego, że był złym człowiekiem. Rozwijamy to w tekście alkoholizm — grzech czy choroba.

Wiele kobiet zgadza się z tym w teorii, a mimo to robi dla siebie wyjątek: „u innych to choroba, u mnie to słabość”. Ten wyjątek to nie uczciwość wobec siebie — to wstyd przebrany za obiektywizm.

Warto też pamiętać, że u kobiet uzależnienie częściej rozwija się w ukryciu i przy zachowanych pozorach: praca, dom i obowiązki nadal działają. To wzorzec opisany we wpisie o wysokofunkcjonującym alkoholizmie.

Czego naprawdę potrzebują Twoje dzieci

Nie będziemy udawać, że picie w domu nie ma znaczenia — dzieci wyczuwają napięcie, nawet jeśli nikt niczego nie nazywa głośno. Piszemy o tym w tekście o dziecku w rodzinie z problemem alkoholowym.

Ale to nie jest argument, żeby dołożyć Ci winy. To najczęstszy powód, dla którego kobiety w ogóle zaczynają leczenie — i najlepsza wiadomość jest taka, że to działa w drugą stronę. Dzieci nie potrzebują matki bez wad ani matki, która nigdy nie zachorowała.

Twoje dzieci nie potrzebują perfekcyjnej mamy. Potrzebują Ciebie — zdrowej. Obecnej, przewidywalnej i takiej, która wieczorem jest naprawdę w pokoju, a nie tylko fizycznie.

Dobra mama to ta, która prosi o pomoc

Prośba o pomoc bywa odbierana jako przyznanie się do porażki. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie: to najbardziej odpowiedzialna rzecz, jaką możesz zrobić dla swojej rodziny.

Udawanie, że wszystko jest w porządku, kosztuje ogromnie dużo energii — i nie chroni nikogo, bo bliscy zwykle i tak wiedzą. Leczenie jest jedyną wersją, w której ten wysiłek prowadzi dokądkolwiek.

Jeśli powstrzymuje Cię obawa, że w gabinecie usłyszysz ocenę swojego macierzyństwa, warto wiedzieć, że tak ta rozmowa nie wygląda — pisaliśmy o tym we wpisie terapia to nie sąd. Zadaniem terapeutki nie jest ocenić Cię jako matkę, tylko pomóc Ci wyzdrowieć.

Jak mówi mgr Agnieszka Siejko-Kural, psycholog i certyfikowana specjalistka psychoterapii uzależnień i współuzależnień: prawdziwie dobra mama to ta, która daje sobie prawo, żeby wyzdrowieć.

Nie czekaj na idealny moment

„Zacznę, kiedy dzieci pójdą do szkoły”, „po świętach”, „jak skończy się projekt w pracy”. Ten idealny moment nigdy nie nadejdzie sam — obowiązków nie ubędzie, a uzależnienie nie zatrzymuje się na czas przerwy.

O tym, dlaczego kobiety odkładają leczenie stacjonarne najdłużej i dlaczego wyjazd na terapię nie jest ucieczką od odpowiedzialności, piszemy szerzej we wpisie terapia stacjonarna dla kobiet.

Jesteśmy jedynym w Polsce certyfikowanym ośrodkiem terapii uzależnień wyłącznie dla kobiet, a terapię prowadzimy w gronie kobiet, które znają to zdanie o byciu złą matką z własnego doświadczenia. Zobacz, jak wygląda terapia alkoholizmu, albo po prostu napisz lub zadzwoń do nas.

Najczęściej zadawane pytania

Czy uzależnienie od alkoholu czyni mnie złą matką?
Nie. Alkoholizm jest chorobą, a nie wyborem ani wadą charakteru — nikt nie zachorował dlatego, że jest złym człowiekiem. Zdanie „jestem złą matką” opisuje wstyd, a nie fakty. To, co realnie zmienia sytuację Twoich dzieci, to podjęcie leczenia, a nie surowa ocena samej siebie.
Czym różni się wstyd od poczucia winy?
Poczucie winy dotyczy czynu („zrobiłam coś złego”), a wstyd dotyczy osoby („jestem zła”) — to rozróżnienie opisały June Tangney i Ronda Dearing. Poczucie winy może motywować do naprawy i leczenia, natomiast wstyd popycha do ukrywania się i milczenia, bo nie wskazuje niczego, co dałoby się zmienić.
Dlaczego wstyd utrudnia przerwanie picia?
Bo tworzy zamkniętą pętlę: picie przynosi chwilową ulgę, rano wraca myśl o byciu złą matką, wstyd każe ukrywać problem jeszcze staranniej, a izolacja odcina od pomocy — więc jedynym dostępnym sposobem na ulgę zostaje alkohol. Przerwanie milczenia jest tu skuteczniejsze niż kolejne postanowienie.
Co powiedzieć dzieciom o wyjeździe na terapię?
Najlepiej powiedzieć prawdę dostosowaną do wieku dziecka: że mama jest chora, leczy się i wróci. Dzieci zwykle i tak wyczuwają napięcie, a milczenie każe im szukać własnych wyjaśnień — często obwiniają siebie. Konkretne słowa warto omówić z terapeutą, który zna Waszą sytuację rodzinną.
Czy nie lepiej poczekać z leczeniem, aż dzieci podrosną?
Idealny moment nie nadejdzie sam — obowiązków nie ubywa, a uzależnienie postępuje w tym czasie dalej. Im dłużej trwa picie, tym głębsze zostawia ślady, także w rodzinie. Odkładanie leczenia zwykle nie chroni dzieci, tylko przedłuża sytuację, przed którą chcesz je uchronić.

Chętnie odpowiemy na wszystkie Wasze pytania