Przejdź do treści
Centrum Terapii Kobiet Logo
Terapia alkoholizmu kobiet

Alkoholizm. Grzech czy choroba?

Zaktualizowano Alkoholizm kobiet

Czy alkoholizm to słabość moralna — grzech, za który należy się wstyd? Czy raczej choroba, którą trzeba leczyć? To rozróżnienie nie jest teoretyczne: decyduje o tym, czy osoba uzależniona dostanie potępienie, czy pomoc.

Nasz ośrodek pracuje w oparciu o program 12 kroków i model choroby — a jego najlepszy opis dał Wiktor Osiatyński w książce „Alkoholizm. Grzech czy choroba?”. Ten wpis przybliża jego kluczowe myśli.

Grzech czy choroba — porównanie

Alkoholizm jako grzechAlkoholizm jako choroba
ZałożenieSłabość moralna, brak silnej woliZaburzenie procesów w organizmie
Reakcja otoczeniaPotępienie i wstydDiagnoza i leczenie
Rola woli„Wystarczy przestać pić”Sama wola nie wystarcza — potrzebna pomoc
Skutek dla choregoUkrywanie, zaprzeczanieMożliwość zdrowienia

Cała różnica sprowadza się do jednego: grzech się potępia, chorobę się leczy. A ponieważ alkoholizm jest chorobą, moralne potępienie nie tylko nie pomaga — ono utrudnia sięgnięcie po pomoc.

Dlaczego medycyna uznała alkoholizm za chorobę

Przełom w myśleniu opisuje Osiatyński prostym spostrzeżeniem:

„Medycyna zaczęła uznawać alkoholizm za chorobę, a nie grzech, gdy lekarze wyciągnęli wnioski z dość oczywistego spostrzeżenia, że przecież nikt nie zaczyna pić po to, by zostać alkoholikiem. Choroba jest rezultatem zachodzących w organizmie procesów, na które chory nie ma wpływu.”

To podejście rekomendują największe autorytety polskiego lecznictwa odwykowego — prof. Bohdan Woronowicz, Wiktor Osiatyński i dr Ewa Woydyłło. W Polsce elementy modelu Minnesota (łączącego terapię z programem 12 kroków) wprowadzał jako pierwszy zespół dr. med. Bohdana Woronowicza w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. Sam program 12 kroków narodził się w latach 30. XX wieku w USA, a do dziś nauka nie znalazła skuteczniejszej metody walki z uzależnieniem.

Nie każdy, kto dużo pije, jest alkoholikiem

Osiatyński rozbija tu kilka mitów naraz:

„Alkoholik najczęściej wcale nie jest wiecznie pijanym »kolesiem« spod budki z piwem. (…) Zdecydowana większość alkoholików to ludzie bardzo sprawni społecznie. (…) Blisko jedna trzecia alkoholików nigdy w życiu nie wypiła mocniejszego trunku niż piwo. (…) Przeszło połowa pije okresowo: po pijackich ciągach następują – z czasem coraz krótsze – okresy abstynencji.”

I tu pojawia się pułapka: okresowy charakter picia myli chorego, rodzinę, a nawet lekarzy — bo bywa brany za dowód panowania nad alkoholem. Tymczasem, jak zauważa Osiatyński, przerwa w piciu niczego nie dowodzi:

„Niemal każdy alkoholik może dotrzymać obietnicy, że przez najbliższe ileś miesięcy nie weźmie do ust kropli alkoholu. Żaden alkoholik nie dotrzyma jednak obietnicy, że przez miesiąc będzie codziennie pić tylko dwa kieliszki, nie więcej.”

Istota choroby: utrata kontroli

Na czym więc dokładnie polega ta choroba? Istotą jest utrata kontroli nad alkoholem, a składa się na nią para mechanizmów:

  • obsesja umysłowa — chory nie potrafi wyobrazić sobie życia bez alkoholu i nawet po długiej przerwie sięga po kieliszek,
  • uczulenie fizjologiczne — po pierwszej kropli odzywa się natychmiast i powoduje, że chory pije aż do upicia się.

Osiatyński ujmuje to w niezapomniany obraz:

„Przypomina człowieka, który raz po raz wkłada rękę do gorącego pieca mimo coraz dotkliwszych poparzeń. Człowiek przy zdrowych zmysłach tak nie postępuje; alkoholik nie jest przy zdrowych zmysłach.”

Choroba zaprzeczeń

Najbardziej podstępna cecha alkoholizmu jest taka, że sam chory niemal do końca nie wie, że jest chory. To jedna z tzw. chorób zaprzeczeń (diseases of denial).

„Integralną częścią uzależnienia od alkoholu jest mechanizm, który nieustannie przekonuje chorego o tym, że nie jest on alkoholikiem.”

Dlaczego to zaprzeczanie jest tak silne? Bo podejrzenie o alkoholizm brzmi jak zarzut moralny — a nikt nie przyznaje się łatwo do tego, że jest „zepsuty”, zwłaszcza czując się niewinnym. Stąd racjonalizacja: szukanie „rozsądnych” przyczyn picia w kłopotach w pracy, problemach małżeńskich czy trudnym dzieciństwie.

Ciekawe — i dla wielu zaskakujące — jest to, że ta struktura zaprzeczeń bywa najsilniejsza u ludzi wykształconych, wytrenowanych w znajdowaniu logicznych argumentów do każdej tezy. Sam mechanizm samooszukiwania rozkładamy na części we wpisie Projekcja — samooszukiwanie się w nałogu.

Dlaczego alkoholik idzie do lekarza

Tu Osiatyński robi obserwację, która brzmi jak paradoks, a jest gorzką prawdą:

„Najczęściej alkoholik pojawia się po raz pierwszy u lekarza (…), by się od niego dowiedzieć, że nie jest alkoholikiem.”

Chory nie oszukuje lekarza świadomie — mówi mu to, w co sam wierzy. Problem w tym, że lekarz często nie przebija się przez zakłamanie i daje się zwieść objawom — niepokojowi, bezsenności, problemom czy zmianom nastroju — stawiając błędną diagnozę nerwicy lub depresji.

Pułapka podwójnego uzależnienia

A jeśli nawet lekarz zapyta „dlaczego pijesz?”, wpada w kolejną pułapkę — bo alkoholik na to pytanie tylko czeka. Wspólnie zaczynają szukać „przyczyn” w przeżyciach pacjenta, a lekarz przepisuje środki uspokajające lub nasenne.

Skutek bywa fatalny:

„Ale ten znowu pije. Tyle że bardzo często jest już podwójnie uzależniony: od alkoholu i od środków uspokajających.”

Uzależnienie od leków jest przy tym identyczną chorobą jak alkoholizm — dziś leczy się je w tych samych ośrodkach i w ten sam sposób.

Odwrócona prawda: piję, bo jestem alkoholikiem

I tu pada wniosek, który odwraca całe potoczne myślenie. Lekarz i chory zwykle dochodzą do wniosku, że pacjent pije, bo ma przykre przeżycia. Anonimowi Alkoholicy z doświadczenia wiedzą, że jest dokładnie odwrotnie:

„Że mieli dolegliwe przeżycia, ponieważ pili. (…) Wiedzą, że alkoholik pije bez powodu. A dokładniej — wyłącznie z tego powodu, że jest alkoholikiem.”

To jest sedno modelu choroby: nie „piję, bo mam problemy”, lecz „mam problemy, bo piję”. Ta zmiana perspektywy jest początkiem zdrowienia — bo przestaje się szukać zewnętrznych wymówek, a zaczyna leczyć chorobę.

Osiatyński podsumowuje to nadzieją, która jest fundamentem naszej pracy:

„Chociaż dzięki AA alkoholizm nie stał się uleczalny, przestał być śmiertelną chorobą. Okazało się, że można z nią żyć, i to nawet szczęśliwie — pod warunkiem zaakceptowania własnej choroby oraz zmiany sposobu życia.”

Jeśli rozpoznajesz w tym opisie siebie lub bliską osobę, poznaj naszą terapię alkoholizmu dla kobiet albo skontaktuj się z nami. Zdrowienie zaczyna się od pierwszego kroku — uznania bezsilności.

Najczęściej zadawane pytania

Alkoholizm to grzech czy choroba?
Choroba. Medycyna uznała alkoholizm za chorobę, a nie słabość moralną, wychodząc od spostrzeżenia, że nikt nie zaczyna pić po to, by zostać alkoholikiem — jest to rezultat procesów w organizmie, na które chory nie ma wpływu. To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne: grzech się potępia, a chorobę się leczy.
Na czym polega istota choroby alkoholowej?
Na utracie kontroli nad alkoholem, złożonej z dwóch elementów: obsesji umysłowej, przez którą chory nie wyobraża sobie życia bez alkoholu, oraz uczulenia fizjologicznego, które po pierwszej kropli powoduje picie aż do upicia się. Dlatego alkoholik pije mimo coraz poważniejszych szkód.
Dlaczego alkoholik nie wie, że jest chory?
Bo alkoholizm należy do „chorób zaprzeczeń” — jego integralną częścią jest mechanizm nieustannie przekonujący chorego, że nie jest alkoholikiem. Zaprzeczanie jest tym silniejsze, że podejrzenie o alkoholizm brzmi jak zarzut moralny, a struktura racjonalizacji bywa najmocniejsza u osób wykształconych.
Czy alkoholik pije z powodu swoich problemów?
Według doświadczenia Anonimowych Alkoholików jest odwrotnie: to nie problemy powodują picie, lecz picie powoduje problemy. Alkoholik pije nie z konkretnego powodu, lecz dlatego, że jest alkoholikiem. Ta zmiana perspektywy — z „piję, bo mam problemy” na „mam problemy, bo piję” — jest początkiem zdrowienia.
Dlaczego alkoholik bywa podwójnie uzależniony?
Bo lekarz, nie przebijając się przez zaprzeczanie, często stawia błędną diagnozę nerwicy lub depresji i przepisuje środki uspokajające lub nasenne. Pacjent nadal pije, a do alkoholizmu dochodzi uzależnienie od leków — chorobę identyczną z alkoholizmem, leczoną dziś w tych samych ośrodkach.

Chętnie odpowiemy na wszystkie Wasze pytania