Przejdź do treści
Centrum Terapii Kobiet Logo
Pomoc w walce z uzależnieniem

Terapia uzależnień od złości - kiedy niekonieczna?

Zaktualizowano Pomoc w walce z uzależnieniem

Nie lubimy złości — ani u innych, ani u siebie. Często boimy się ją wyrażać w obawie przed utratą sympatii lub przed osądem. Jednak utrata sympatii i tak przychodzi, zakradając się tylnymi drzwiami.

Terapeuci zwracają uwagę na coś jeszcze: nie chodzi o to, aby złość całkowicie wyeliminować, lecz by dostrzec w niej ważnego sojusznika. Jak to zrobić?

Dlaczego kobiety tłumią złość?

Ron Potter-Efron, autor książki „Życie ze złością”, zauważa, że złościoholicy mają tak zwany lepki umysł — taki, do którego wszystko się przykleja, który tworzy kłopoty i szuka przeciwników.

Zwykle jednak postępujemy odwrotnie, a szczególnie kobiety starają się być ugodowe. Łatka złościoholiczki bywa bowiem przyklejana właśnie kobietom. Nie chcąc wyjść na jędzę, histeryczkę czy mało wiarygodną pracownicę, nie dopuszczamy złości do głosu — i płacimy za to wysoką cenę.

Tymczasem chodzi o coś innego: żeby nauczyć się złość obsługiwać, a nie ją kasować.

Z czego składa się złość?

William Gray DeFoore, inny specjalista od złości, twierdzi, że złość składa się z dwóch podstawowych elementów:

  • stłumionego bólu,
  • strachu.

Szczególnie niebezpieczny jest stłumiony ból — przeterminowany, jest niczym bomba z opóźnionym zapłonem. Wszelkie uczucia są dobre, dopóki są świeże, twierdzi DeFoore. Kiedy się psują, bywają jak owoce — wręcz trujące.

Zdrowa złość a złość nałogowa

Potter-Efron odróżnia złość normalną od nałogowej. Poniższa tabela pokazuje, jak ten sam impuls przebiega w obu przypadkach:

Zdrowy mechanizm złościNałogowy łańcuch złości
Złość sygnalizuje konkretny problemZłość sygnalizuje, że problemem jest wszystko
Zastanawiasz się, jak problem rozwiązaćMyślisz bez przerwy o tym, co cię zdenerwowało
Działasz dopiero po namyślePosuwasz się za daleko w tym, co robisz lub mówisz
Sprawdzasz rezultat swojego działaniaIgnorujesz informacje zwrotne o porażce
Szukasz innego rozwiązania, jeśli nie zadziałałoNie korygujesz zachowania, choć jest nieskuteczne
Pozwalasz złości przeminąćNie pozwalasz złości odejść

Kluczowa różnica jest jedna: zdrowa złość mija po rozwiązaniu problemu, a nałogowa zostaje na zawsze.

Chory łańcuch złości krok po kroku

W nałogowym wariancie złość sygnalizuje, że problemem jest dosłownie wszystko. Praktycznie każdego dnia dostajemy wiele tak zwanych zaproszeń do złości — za gorąca kawa, kierowca zajeżdżający drogę, odrastający trawnik.

Potem pojawia się obsesyjne rozmyślanie. Im więcej myślimy o sprawach, które nas złoszczą, tym bardziej źli się stajemy — i tym łatwiej posunąć się za daleko w tym, co mówimy lub robimy.

Złościoholiczka zyskuje pewność, że wszystko, co robią inni, jest złe i okropne. To oczywiście irracjonalne spostrzeżenie, ale mimo negatywnych sygnałów z otoczenia ignoruje ona próby uspokojenia i powtarza sobie, że wszystko jest w porządku.

Na końcu czepia się swojej złości niczym tratwy ratunkowej — za cel życiowy stawiając sobie, by nigdy nie zapomnieć i nie wybaczyć. Z boku trudno to zrozumieć, ale ze złością jest jak z każdym innym nałogiem: trwamy w nim tak samo, jak trwa się w uzależnieniu od używek. O tym, co konkretnie niszczy nałogowa złość, piszemy we wpisie Jak złość dezorganizuje Twoje życie.

Kiedy terapia jest niekonieczna?

Odpowiedź brzmi: wtedy, gdy twoja złość działa według zdrowego mechanizmu — sygnalizuje konkretny problem, skłania do namysłu, prowadzi do działania i mija, gdy sprawa zostaje załatwiona.

Taka złość nie jest wrogiem. Jest sojuszniczką, która informuje cię, że przekroczono twoją granicę. Tłumienie jej w obawie przed łatką jędzy szkodzi bardziej niż samo jej wyrażenie.

Terapia staje się natomiast potrzebna, gdy złość przestaje mijać, dotyczy wszystkiego naraz i zaczyna niszczyć zdrowie, relacje lub pracę. Skłonność do wybuchów bywa też powiązana z temperamentem — piszemy o tym we wpisie Nałogi a temperament.

Jeśli nie masz pewności, po której stronie jesteś, poznaj naszą terapię uzależnień lub po prostu skontaktuj się z nami — jedna rozmowa niczego nie przesądza.

Najczęściej zadawane pytania

Czy każda złość wymaga terapii?
Nie. Zdrowa złość sygnalizuje konkretny problem, skłania do namysłu i mija, gdy sprawa zostaje załatwiona — to sojuszniczka informująca, że przekroczono twoją granicę. Terapii wymaga dopiero złość nałogowa, która nie mija i dotyczy wszystkiego naraz.
Czym różni się zdrowa złość od nałogowej?
Zdrowa złość wskazuje konkretny problem, prowadzi do przemyślanego działania, a po rozwiązaniu sprawy przemija. Nałogowa sygnalizuje, że problemem jest wszystko, prowadzi do obsesyjnego rozmyślania i zachowań, których się żałuje — i nigdy nie odchodzi.
Z czego składa się złość?
Według Williama Graya DeFoore z dwóch elementów: stłumionego bólu oraz strachu. Szczególnie niebezpieczny jest stłumiony ból — nieprzepracowany działa jak bomba z opóźnionym zapłonem, bo uczucia są dobre tylko dopóki są świeże.
Dlaczego kobiety częściej tłumią złość?
Ponieważ to głównie kobietom przypina się łatki jędzy, histeryczki czy osoby mało wiarygodnej. W obawie przed oceną starają się być ugodowe i nie dopuszczają złości do głosu — a tłumiony ból i tak wraca, tylko w gorszej formie.
Kiedy złość staje się problemem wymagającym pomocy?
Gdy przestaje mijać, dotyczy dosłownie wszystkiego i zaczyna niszczyć zdrowie, relacje, pracę lub finanse. Sygnałem ostrzegawczym jest też ignorowanie informacji zwrotnych od bliskich i przekonanie, że to zawsze inni są winni.

Chętnie odpowiemy na wszystkie Wasze pytania