Przejdź do treści
Centrum Terapii Kobiet Logo
Terapia współuzależnienia dla kobiet

Od picia nalewek do leczenia alkoholizmu

Zaktualizowano Współuzależnienie

Wiadomo nie od dziś, że polska szlachta za kołnierz nie wylewała. Ile w tym prawdziwej historii, a ile stereotypu?

Zobacz, jak wyglądało picie w dawnej Polsce — i dlaczego to, co wtedy uchodziło za zwykły element dnia, dziś nazywamy narodową plagą.

Co pito w dawnej Polsce?

TrunekKiedy i po co pito
Piwna polewkaNa śniadanie — piwo zagrzane z serem, grzankami lub jajkiem
NalewkiTypowo polski trunek, na dworach doprawiany imbirem i cynamonem
PiwoPrzez cały dzień, także między posiłkami — uchodziło za zdrowe i pożywne
JabłecznikSfermentowany sok z owoców, czyli dzisiejszy cydr
Miód pitnyZamiast wina — maliniak na przeziębienie, korzenne na trawienie
Wino węgierskieOd XVI wieku, najbardziej cenione i najdroższe

Piwna polewka na śniadanie

Dzisiejsze pacjentki ośrodków wiedzą, że alkoholizm rozgaszcza się małymi kroczkami. Dawni szlachcice zupełnie się tym nie przejmowali — historycy przyznają, że w dawnej Polsce pito od samego rana.

O ile współczesna uzależniona kobieta zaczyna dzień od tak zwanej małpki, którą zabiera ze sobą do pracy, o tyle dawniej na śniadanie przyrządzano piwną polewkę — piwo zagrzane z serem, grzankami lub jajkiem. Im ktoś był bogatszy, tym wersja polewki była wymyślniejsza. Czasem rano wypijano też kieliszek lekkiego alkoholu „na pobudzenie apetytu".

Nalewki są zresztą typowo polskim trunkiem, znanym do dziś na całym świecie. W tamtych czasach nalewki nie uznawano jednak za szkodliwy alkohol — podobnie jak narkotyków czy psychoaktywnych ziół nie traktowano jako zagrożenia dla zdrowia.

Dziś ośrodki pełne są pacjentek, które zaczynały od zwykłych nalewek, a kończyły na mocniejszych trunkach.

Piwem raczono się cały dzień

Piwo pito nie tylko na śniadanie, ale i między posiłkami — bo uchodziło za zdrowe i pożywne. Miało sporo witamin i substancji odżywczych, w czym przewyższało współczesne piwa, często z nich oczyszczane.

Oprócz piwa szlachta piła jabłecznik, czyli dzisiejszy cydr. Wino było trunkiem szlachetniejszym, ale nie robiono go z winogron, ponieważ:

  • chłodniejszy klimat nie sprzyjał ich uprawie,
  • handel międzynarodowy nie był tak powszechny, więc pito to, co dawała lokalna natura.

Dlatego wino wyrabiano z miodu — pitny miód był pierwowzorem wina. Rodzajów było kilkanaście, a każdy miał inne zastosowanie:

  • owocowy miód pitny zwany maliniakiem — na przeziębienie, grypę i katar,
  • miody korzenne — przy problemach z trawieniem; popijano nimi ciężkostrawny bigos, a także leczono dolegliwości żołądkowe i oddechowe.

Zwróć uwagę na mechanizm, który brzmi znajomo: alkohol był lekarstwem, posiłkiem i rytuałem naraz — czyli miał wszystkie funkcje poza jedną, którą dziś nazwalibyśmy używką.

Zamroczeni węgierskim winem

Prawdziwe wino dotarło do Polski dopiero w XVI wieku. Wcześniej pijano między innymi ósmaki — miód bardzo mocno rozcieńczony wodą, w proporcji jeden garniec miodu na siedem garnców wody.

Ów alkohol podawano nawet dzieciom. Zwyczaj ten może szokować, ale warto pamiętać, że w starożytności niemowlęta usypiano opium z maku. Jeszcze na początku XX wieku dzieciom serwowano nalewkę z miodu i róży.

Zwyczaj dodawania wody do wina przetrwał także wtedy, gdy pito już prawdziwe wino. Najpierw popularne były wina reńskie, potem francuskie — ciekawe, że najbardziej cenione i najdroższe były wina węgierskie, a najtańsze francuskie. Dziś jest odwrotnie.

Pito coraz więcej piwa i wina, a pijaństwo zaczęło wymykać się szlachcie spod kontroli — o ile w ogóle pod nią było. Trafniej powiedzieć, że w permanentnym byciu co najmniej podchmielonym nie widziano niczego złego. Podpicie uchodziło wręcz za bardzo męskie i swojskie.

Od szlacheckiego picia do leczenia alkoholizmu

I tu dochodzimy do sedna. Alkoholizm jest naszą narodową plagą — dostrzegał to już papież Jan Paweł II. Picie piwa, a później wina, stawało się narodowym rytuałem, a szlachta była chętna do zabawy, wypitki i bitki.

Współczesne ośrodki pełne są nie tylko alkoholików, ale i alkoholiczek — uzależniona kobieta nie jest dziś niczym niezwykłym, podobnie jak cała uzależniona rodzina. Bo nałóg obejmuje często całą rodzinę, stąd terapie grupowe i rodzinne oraz leczenie współuzależnienia.

Historia niesie jedną praktyczną lekcję: to, że coś jest tradycją i wszyscy to robią, nie znaczy, że jest nieszkodliwe. Więcej o tym, jak kultura usprawiedliwia picie, piszemy we wpisie o specyfice alkoholizmu kobiet.

Jeśli picie w twoim domu przestało być rytuałem, a stało się problemem, poznaj naszą terapię alkoholizmu albo skontaktuj się z nami.

Najczęściej zadawane pytania

Czy polska szlachta naprawdę piła od rana?
Tak. Historycy potwierdzają, że w dawnej Polsce pito od samego rana — na śniadanie przyrządzano piwną polewkę, czyli piwo zagrzane z serem, grzankami lub jajkiem. Czasem wypijano też kieliszek lekkiego alkoholu na pobudzenie apetytu.
Dlaczego dawniej wino robiono z miodu?
Bo chłodniejszy klimat nie sprzyjał uprawie winogron, a handel międzynarodowy nie był powszechny — pito więc to, co dawała lokalna natura. Miód pitny był pierwowzorem wina i występował w kilkunastu rodzajach o różnym zastosowaniu.
Czy dzieciom naprawdę podawano alkohol?
Tak. Podawano im ósmaki, czyli miód bardzo mocno rozcieńczony wodą, a jeszcze na początku XX wieku serwowano nalewkę z miodu i róży. Dla porównania — w starożytności niemowlęta usypiano opium z maku.
Które wina ceniono najbardziej?
Najbardziej cenione i najdroższe były wina węgierskie, a najtańsze francuskie — czyli dokładnie odwrotnie niż dziś. Prawdziwe wino dotarło zresztą do Polski dopiero w XVI wieku.
Czy tradycja picia usprawiedliwia alkoholizm?
Nie. Historia pokazuje raczej coś przeciwnego: w dawnej Polsce w stałym podpiciu nie widziano niczego złego, a podpicie uchodziło za swojskie i męskie. To, że coś jest tradycją i wszyscy to robią, nie oznacza, że jest nieszkodliwe.

Chętnie odpowiemy na wszystkie Wasze pytania