Przejdź do treści
Centrum Terapii Kobiet Logo
Kobiety podczas terapii grupowej w gronie wyłącznie kobiecym

Terapia w grupie kobiecej czy mieszanej — gdzie łatwiej o szczerość?

„Czysty dom, zadbane dzieci, dobra praca… a w koszu na pranie ukryty alkohol”. Tak w naszym krótkim materiale mgr Gabriela Flig opisuje kobiecy model uzależnienia — perfekcyjny z zewnątrz, ukryty w środku. Ten wzorzec omawiamy szerzej we wpisie o wysokofunkcjonującym alkoholizmie.

Tutaj interesuje nas to, co dzieje się potem — już w gabinecie. Bez szczerości nie ma trzeźwienia, a kobiecie, która latami budowała wizerunek dobrej żony, matki i pracownicy, ta szczerość przychodzi wyjątkowo trudno. Zwłaszcza gdy w grupie są mężczyźni.

Dlaczego szczerość jest warunkiem, a nie ozdobą terapii

Terapeuta pracuje z tym, co usłyszy. Jeśli pacjentka opowiada wersję ocenzurowaną, terapia pracuje na ocenzurowanym materiale — i mija się z problemem, po który przyszła.

To nie jest kwestia dobrej woli. Uzależnienie od lat uczyło ukrywania: ile, kiedy, gdzie schowana butelka. Nawyk zatajania nie znika przy drzwiach gabinetu, bo był umiejętnością potrzebną do przetrwania.

Dlatego pierwszym zadaniem dobrej terapii nie jest wyciągnięcie prawdy, tylko stworzenie warunków, w których prawda przestaje być ryzykowna. Skład grupy jest jednym z tych warunków — i to znacznie ważniejszym, niż się zwykle sądzi.

Co kobieta ma do stracenia, mówiąc prawdę

Mężczyzna przyznający się do alkoholizmu traci zdrowie i pozycję. Kobieta traci dodatkowo tytuł dobrej matki — a to strata, której kultura nie wybacza równie łatwo. O tym podwójnym piętnie piszemy w tekście o stygmatyzacji alkoholiczek.

Stąd bardzo konkretna kalkulacja, którą wykonuje w głowie niemal każda pacjentka na pierwszej grupie: co powiem, a czego nie, żeby nie stracić twarzy. Im większa stawka, tym więcej zostaje niepowiedziane.

Wstyd nie jest tu drobnym dyskomfortem, lecz siłą napędową ukrywania — opisujemy to we wpisie „jestem złą mamą, bo piję”.

Co zmienia obecność mężczyzn w grupie

Nie chodzi o to, że mężczyźni w grupie zachowują się źle. Chodzi o to, jakie tematy pacjentka uznaje za możliwe do podjęcia — a ta ocena zapada w pierwszych minutach i rzadko jest świadoma.

Nie chodzi o zachowanie mężczyzn, lecz o to, które tematy pacjentka uznaje za bezpieczne.
TematW grupie mieszanejW grupie kobiecej
Picie po kryjomu przed dziećmiRyzyko oceny jako matki, więc temat bywa omijanyDoświadczenie wspólne dla większości grupy
Przemoc i doświadczenia seksualneBardzo trudne do podjęcia przy mężczyznachTemat możliwy, często kluczowy
Ciało, ciąża, macierzyństwoZwykle pomijane albo zbywane skrótemNaturalna część pracy terapeutycznej
Rola przyjmowana w grupieŁatwo wejść w rolę opiekunki cudzych emocjiNie ma dla kogo grać tej roli
WizerunekPresja, żeby zachować twarz dobrej żony i pracownicyWizerunek przestaje być stawką

Warto zauważyć wzór w prawej kolumnie: znika nie tyle skrępowanie, ile publiczność, przed którą trzeba coś udawać.

Trauma, o której nie mówi się przy mężczyznach

To najpoważniejszy argument w całej tej rozmowie. Znaczna część kobiet leczących się z uzależnienia ma za sobą doświadczenie przemocy fizycznej lub seksualnej — a uzależnienie bardzo często rozwinęło się jako sposób radzenia sobie z jej skutkami.

Jeśli tak jest, praca nad piciem bez dotknięcia tego, co pod nim leży, jest pracą nad objawem. Kluczowe pytanie brzmi więc: czy ta pacjentka opowie o tym w pokoju, w którym siedzą mężczyźni? W wielu przypadkach odpowiedź jest po prostu przecząca — i nie jest to jej słabość ani opór.

Dlatego w naszej terapii uzależnień praca z traumą i relacjami jest częścią programu, a zespół obejmuje psychotraumatolog. To także powód, dla którego założycielka ośrodka mgr Gabriela Flig — psycholog i psychotraumatolog, która sama ma za sobą doświadczenie uzależnienia i mówi o tym wprost: „też tam kiedyś byłam” — stworzyła miejsce wyłącznie dla kobiet.

Rola opiekunki — cicha pułapka grupy mieszanej

Jest jeszcze mechanizm subtelniejszy niż wstyd i rzadko nazywany. Wiele kobiet ma za sobą lata wprawy w zajmowaniu się emocjami innych ludzi — i wnosi tę umiejętność na grupę.

W praktyce wygląda to tak, że pacjentka wspiera, dopytuje, łagodzi napięcie i pilnuje, żeby wszystkim było dobrze. Wygląda to jak zaangażowanie w terapię, a jest ucieczką od własnej pracy — bezpieczną, bo społecznie nagradzaną.

W grupie kobiecej ta rola też się pojawia, ale jest łatwiej rozpoznawalna i szybciej wraca jako temat — bo pozostałe uczestniczki znają ją od środka. To ten sam mechanizm, o którym piszemy w tekście o obciążeniu psychicznym: bycie dyżurną nie kończy się samo.

To nie znaczy, że terapia mieszana jest zła

Powiedzmy to wprost, bo uczciwość wobec czytelniczki jest tu ważniejsza niż wygodny argument. Terapia w grupach mieszanych jest standardem i wielu osobom pomaga skutecznie. Sama obecność mężczyzn nie unieważnia terapii, a grupa mieszana ma własne atuty — choćby możliwość przepracowania relacji z mężczyznami w bezpiecznych warunkach.

Rzecz w kolejności. Najpierw potrzebne jest miejsce, w którym można powiedzieć wszystko — a dopiero potem konfrontacja z trudnymi relacjami. Dla kobiety z historią przemocy, głębokim wstydem i silnym lękiem przed oceną jako matki grupa kobieca jest zwykle jedynym miejscem, gdzie ten pierwszy krok jest w ogóle wykonalny.

Jeśli wahasz się między formami leczenia, pomocny będzie też tekst terapia grupowa czy indywidualna.

Jak wygląda grupa kobieca w praktyce

Grupa nie jest kółkiem wzajemnego pocieszania. Działa dlatego, że łączy osoby z tym samym problemem — o leczących czynnikach pracy grupowej piszemy we wpisie terapia w grupie.

Efekt, który pacjentki opisują najczęściej, to koniec poczucia wyjątkowości: „myślałam, że jestem jedyna, która chowała butelki przed dziećmi”. Kiedy to samo zdanie wypowiada pół sali, wstyd traci swoją główną podporę.

Jesteśmy jedynym w Polsce certyfikowanym ośrodkiem terapii uzależnień wyłącznie dla kobiet i pracujemy w kameralnych grupach kobiecych — szczegóły znajdziesz w programie ośrodka. Jeśli obawiasz się, że usłyszysz ocenę, warto wiedzieć, że tak ta rozmowa nie wygląda: terapia to nie sąd. Po prostu napisz lub zadzwoń do nas.

Najczęściej zadawane pytania

Dlaczego szczerość jest w terapii uzależnień aż tak ważna?
Ponieważ terapeuta pracuje z tym, co usłyszy — jeśli pacjentka przedstawia wersję ocenzurowaną, terapia pracuje na ocenzurowanym materiale i mija się z problemem. Uzależnienie przez lata uczyło ukrywania, więc ten nawyk nie znika przy drzwiach gabinetu. Zadaniem terapii jest stworzyć warunki, w których prawda przestaje być ryzykowna.
Co zmienia obecność mężczyzn w grupie terapeutycznej?
Nie chodzi o ich zachowanie, lecz o to, które tematy pacjentka uzna za możliwe do podjęcia. Picie po kryjomu przed dziećmi, doświadczenia przemocy i seksualności, sprawy ciała i macierzyństwa bywają w grupie mieszanej omijane, bo stawką jest wizerunek dobrej matki i żony. W grupie kobiecej ten wizerunek przestaje być stawką.
Czy terapia w grupie mieszanej jest gorsza?
Nie. Grupy mieszane są standardem i wielu osobom skutecznie pomagają, a dodatkowo pozwalają przepracować relacje z mężczyznami w bezpiecznych warunkach. Rzecz w kolejności: najpierw potrzebne jest miejsce, w którym można powiedzieć wszystko, a dopiero potem konfrontacja z trudnymi relacjami.
Dlaczego trauma ma znaczenie przy wyborze grupy?
Znaczna część kobiet leczących się z uzależnienia ma za sobą doświadczenie przemocy fizycznej lub seksualnej, a picie bardzo często rozwinęło się jako sposób radzenia sobie z jego skutkami. Praca nad samym piciem bez dotknięcia tego podłoża jest pracą nad objawem, a wiele pacjentek nie opowie o tym w pokoju, w którym siedzą mężczyźni.
Czym jest rola opiekunki w grupie i dlaczego przeszkadza?
To nawyk zajmowania się emocjami innych uczestników: wspieranie, dopytywanie, łagodzenie napięcia. Wygląda jak zaangażowanie w terapię, a bywa ucieczką od własnej pracy — tym bezpieczniejszą, że społecznie nagradzaną. W grupie kobiecej ta rola jest łatwiej rozpoznawalna, bo pozostałe uczestniczki znają ją z własnego życia.

Chętnie odpowiemy na wszystkie Wasze pytania