Przejdź do treści
Centrum Terapii Kobiet Logo
Ośrodek terapii uzależnień dla kobiet, w którym obowiązują jasne zasady

Kiedy „opiekuńczość” ośrodka szkodzi — wsparcie a asekurowanie

W naszym krótkim materiale jedna z pacjentek opowiada o swoim wcześniejszym doświadczeniu z terapią:

Kiedy byłam w poprzednim ośrodku, mogłam tam wracać na noc, jak się napiłam… Teraz wiem, że to powodowało, że zbyt mało pracowałam nad swoją abstynencją.

To zdanie dotyka pytania, które rzadko pada wprost: czy rolą terapii jest asekurowanie, pilnowanie i zdejmowanie konsekwencji? Naszym zdaniem nie — a „opiekuńczość” rozumiana w ten sposób potrafi działać jak anty-terapia.

Czym jest asekurowanie w terapii uzależnień

Asekurowanie to sytuacja, w której otoczenie — rodzina albo placówka — przejmuje na siebie skutki picia, żeby osoba uzależniona ich nie odczuła. Wygląda to na troskę i zwykle z troski wyrasta. Efekt bywa jednak odwrotny od zamierzonego.

W rodzinie nazywamy to osłanianiem: tłumaczeniem nieobecności w pracy, spłacaniem długów, sprzątaniem po wieczorze. Piszemy o tym we wpisie o tym, dlaczego osoba pijąca nie widzi problemu, i szerzej w tekście o współuzależnieniu.

Rzecz w tym, że ośrodek terapeutyczny może robić dokładnie to samo — tylko w skali instytucji. Jeśli placówka nastawiona na abstynencję przyjmuje z powrotem po alkoholu i przechodzi nad tym do porządku dziennego, powtarza wzorzec, od którego pacjentka przyszła się uwolnić.

Wsparcie a asekurowanie — gdzie przebiega granica

Granica nie przebiega między „miło” a „surowo”. Przebiega między tym, czy trudność zostaje przeżyta, czy usunięta z pola widzenia.

Ta sama sytuacja, dwie różne reakcje ośrodka.
SytuacjaAsekurowanieWsparcie terapeutyczne
Po złamaniu abstynencjiUdaje, że nic się nie stało, żeby uniknąć trudnej rozmowyNazywa rzecz po imieniu i wraca do niej w pracy grupowej
Zasady pobytuNaginane wtedy, gdy pojawia się opórZnane z góry i takie same dla wszystkich
Trudna emocjaŁagodzona, żeby pacjentka jej nie poczułaPrzeżyta do końca w bezpiecznych warunkach, przy terapeucie
Konsekwencje wyborówZdejmowane przez ośrodekPonoszone przez pacjentkę, ale nie w samotności
Czego to uczyŻe zawsze znajdzie się siatka bezpieczeństwaŻe trudność da się przejść i przetrwać

Zwróć uwagę na ostatni wiersz. Asekurowanie i wsparcie uczą dwóch przeciwnych rzeczy — i to właśnie one zostają z pacjentką po wyjściu, kiedy żadnej instytucji obok już nie ma.

Dlaczego zdejmowanie konsekwencji szkodzi

Terapia uzależnień jest w dużej mierze nauką radzenia sobie z trudnością bez sięgania po substancję. Tej umiejętności nie da się zdobyć teoretycznie — potrzebne są sytuacje, w których jest ona naprawdę potrzebna.

Kiedy ośrodek konsekwentnie łagodzi skutki nawrotu, dzieje się kilka rzeczy naraz:

  1. Nawrót przestaje być informacją — a jest jedną z najcenniejszych informacji w całym procesie: pokazuje, co dokładnie nie zadziałało.
  2. Znika motywacja do pracy — skoro sytuacja nie ma ciężaru, nie ma też pilności; dokładnie o tym mówi cytowana pacjentka.
  3. Utrwala się rola osoby, którą trzeba pilnować — czyli ta sama, w której funkcjonowała w domu.
  4. Zdrowienie zostaje przypisane miejscu, a nie pacjentce — a po wyjściu to ona ma być autorką swojej abstynencji.

To nie znaczy, że nawrót w trakcie leczenia przekreśla terapię. Znaczy, że jest materiałem do pracy, a nie zdarzeniem do przemilczenia — techniki radzenia sobie z nim opisujemy w tekście o nawrotach w leczeniu alkoholizmu.

Kryzys jako moment zmiany

W programie naszego ośrodka jedno z założeń brzmi wprost: kryzysy pojawiające się w życiu osoby uzależnionej wykorzystuje się w sposób zorganizowany, żeby przełamać działanie mechanizmów obronnych i zmobilizować pacjentkę do pracy.

To jest dokładne przeciwieństwo asekurowania. Kryzysu się tu nie wygasza — prowadzi się przez niego. Mechanizmy obronne, które każą wierzyć, że nic się nie dzieje, ustępują właśnie wtedy, gdy rzeczywistość przestaje być tapicerowana.

Ten sam mechanizm stoi za pierwszym krokiem programu 12 kroków, o którym piszemy we wpisie o bezsilności. Przyznanie „nie panuję nad tym” wymaga, żeby ktoś wcześniej przestał sprzątać skutki.

Uczciwość to nie surowość

Łatwo pomylić ten sposób pracy z surowością albo karaniem. To istotne rozróżnienie, więc powiedzmy wprost, jak jest u nas.

Podstawą programu pozostaje założenie, że uzależnienie jest chorobą i nie przypisuje się za nie osobistej winy, a terapia opiera się na poszanowaniu godności i indywidualności pacjentki. Konsekwencja nie jest karą za bycie chorą — jest warunkiem, żeby leczenie w ogóle działało.

Dlatego zasady i konsekwencje ich złamania przedstawiamy na samym początku, jeszcze zanim zacznie się właściwa praca: pacjentka poznaje program, jego cele i obowiązujące reguły, a następnie sama decyduje, czy chce w nim uczestniczyć. Nikt nie dowiaduje się o zasadach dopiero w momencie, w którym je złamał.

Jak podkreśla mgr Gabriela Flig, psycholog, psychotraumatolog i dyrektorka ośrodka: prawdziwa terapia nie chroni Cię przed konsekwencjami Twoich wyborów — pomaga Ci wziąć za nie odpowiedzialność, z pełnym wsparciem, ale i z uczciwością.

A co z redukcją szkód?

Uczciwie: nie każde miejsce, które toleruje picie, robi coś złego. Programy redukcji szkód mają własne, dobrze uzasadnione cele — docierają do osób, które nie są jeszcze gotowe na abstynencję, i realnie ratują zdrowie oraz życie.

Problem pojawia się wtedy, gdy jedno miesza się z drugim. Program nastawiony na abstynencję nie może jednocześnie znosić konsekwencji picia, bo wtedy przestaje być tym programem — zostaje sama nazwa. Nasz ośrodek pracuje w modelu Minnesota, w którym celem leczenia jest trwała abstynencja, i z tego celu wynikają zasady, a nie odwrotnie.

Warto więc pytać nie o to, czy ośrodek jest „wyrozumiały”, tylko jaki ma cel i czy jego zasady z tego celu wynikają.

Czego szukać w ośrodku, który traktuje Cię poważnie

Zanim wybierzesz placówkę, warto zapytać wprost o kilka rzeczy:

  • Jaki jest cel programu — abstynencja czy ograniczanie szkód i co to oznacza w praktyce.
  • Jakie zasady obowiązują podczas pobytu i jakie są konsekwencje ich złamania.
  • Kiedy poznasz te zasady — powinnaś je znać przed rozpoczęciem terapii, a nie po fakcie.
  • Co dzieje się po nawrocie — czy jest przemilczany, czy staje się tematem pracy.
  • Jakie certyfikaty i kwalifikacje ma zespół; nasze znajdziesz na stronie certyfikatów.

Pozostałe kryteria wyboru zebraliśmy w przewodniku jak wybrać najlepszy ośrodek leczenia uzależnień, a sposoby weryfikacji placówki — w tekście o sprawdzaniu ośrodka przed decyzją.

Jesteśmy jedynym w Polsce certyfikowanym ośrodkiem terapii uzależnień wyłącznie dla kobiet. Jeśli szukasz miejsca, które potraktuje Cię poważnie, a nie tylko wygodnie — zobacz naszą terapię uzależnień albo napisz lub zadzwoń do nas.

Najczęściej zadawane pytania

Czy ośrodek powinien chronić pacjentkę przed konsekwencjami jej wyborów?
Nie, jeśli celem programu jest trwała abstynencja. Terapia uzależnień polega w dużej mierze na nauce radzenia sobie z trudnością bez sięgania po substancję, a tej umiejętności nie da się zdobyć, gdy ktoś systematycznie usuwa skutki picia. Zadaniem ośrodka jest pomóc wziąć odpowiedzialność za wybory, a nie zdejmować ich konsekwencje.
Czym różni się wsparcie od asekurowania?
Wsparcie oznacza, że trudność zostaje przeżyta do końca, ale nie w samotności — przy terapeucie i w grupie. Asekurowanie oznacza, że trudność zostaje usunięta z pola widzenia, żeby pacjentka jej nie poczuła. Pierwsze uczy, że kryzys da się przejść; drugie uczy, że zawsze znajdzie się siatka bezpieczeństwa.
Co się dzieje, jeśli pacjentka złamie abstynencję w trakcie terapii?
Zasady obowiązujące w ośrodku i konsekwencje ich złamania przedstawiamy na początku, zanim pacjentka zdecyduje o przystąpieniu do programu — nikt nie dowiaduje się o nich dopiero po fakcie. Sam nawrót nie przekreśla leczenia: jest cenną informacją o tym, co nie zadziałało, i staje się tematem pracy terapeutycznej, a nie zdarzeniem przemilczanym.
Czy takie podejście nie jest zbyt surowe?
Nie chodzi o surowość ani o karanie. Podstawą programu pozostaje założenie, że uzależnienie jest chorobą, za którą nie przypisuje się osobistej winy, a terapia opiera się na poszanowaniu godności i indywidualności pacjentki. Konsekwencja jest warunkiem skuteczności leczenia, a nie sankcją za bycie chorą.
Czy programy redukcji szkód są gorsze od terapii abstynencyjnej?
Nie — mają po prostu inne cele i są uzasadnione tam, gdzie osoba uzależniona nie jest jeszcze gotowa na abstynencję. Problemem jest mieszanie obu podejść: program deklarujący abstynencję, który jednocześnie znosi konsekwencje picia, przestaje realizować własny cel. Dlatego warto pytać ośrodek nie o wyrozumiałość, lecz o cel programu i wynikające z niego zasady.

Chętnie odpowiemy na wszystkie Wasze pytania