Przekaż darowniznę
+48 735 469 430

W pracy wewnętrznej wakacji nie ma

W pracy wewnętrznej wakacji nie ma.

Kiedy tu przyjechałam, byłam totalnie zbuntowana, moja motywacja była praktycznie zerowa, a lęk towarzyszył mi nieprzerwanie. Do tego dochodziły męczące głody, które z dnia na dzień były coraz to silniejsze…

Czwartego dnia pobytu spakowałam się i przekonana byłam, że opuszczam ośrodek. Na szczęście nikt nie chciał pożyczyć mi pieniędzy, ani przenocować. Więc zostałam.

Kilka dni później nastąpiło apogeum mojego kryzysu. Właśnie wtedy zwróciłam się do Boga. Wcześniej byłam bardzo sceptycznie do Niego nastawiona, a kiedy słyszałam, że to właśnie On może mi pomóc, apsolutnie nie wierzyłam… Ale tamtego dnia coś we mnie pękło, byłam bezsilna tak bardzo, że stwierdziłam – to moja ostatnia deska ratunku.

Przyznałam się – sama przed sobą – że potrzebuję pomocy, że sama nie dam rady…

Poprosiłam więc Boga, żeby mi pomógł. I stało się coś dobrego. Poczułam niesamowitą ulgę, pojawiła się też nadzieja, wiara w to, że moje życie może się zmienić. Tak też się zadziało!!!

Z dnia na dzień głody były coraz słabsze, a ja spokojniejsza. Wystarczyło tylko się poddać, uznać bezsilność.

PRZESTAĆ WALCZYĆ!!! ZAUFAĆ!!!


To, że zdecydowałam się na leczenie w tym ośrodku, było najlepszym wyborem, jakiego mogłam dokonać.

W tym miejscu dzieją się CUDA i ja jestem tego przykładem!!!

Paula alkoholiczka, narkomanka, anorektyczka, bulimiczka
Pobyt od 21.11-29.12.2018r.
Miłość i pokora są to dwa skrzydła, konieczne do lotu w krainę życia wiecznego.

Jestem wdzięczna za piękny czas, który spędziłam w ośrodku. Czas, który starałam się wykorzystać najlepiej jak potrafiłam.
W pracy wewnętrznej wakacji nie ma.

Kiedy tu przyjechałam, byłam totalnie zbuntowana, moja motywacja była praktycznie zerowa, a lęk towarzyszył mi nieprzerwanie. Do tego dochodziły męczące głody, które z dnia na dzień były coraz to silniejsze...
Nie liczy się co robimy, ani ile robimy, lecz to ile miłości wkładamy w działanie.

Uznając bezsilność wobec alkoholu uświadomiłam sobie, że stając do walki z tym przeciwnikiem przegrywam za każdym razem.
Za szybko biegnę przez życie...

Mam na imię Ewa. Kiedy wysiadłam z pociągu na peronie w Bielsku miałam ochotę uciec. Byłam pełna obaw, rozdarta, przestraszona samej siebie, nie wierzyłam że zdołam coś jeszcze naprawić w sobie
Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą.

Odkrycie i zaakceptowanie uczucia bezsilności to przełom w moim życiu. Jest to jedno z najważniejszych uczuć w trzezwym, prawdziwym i szczęśliwym życiu Magdaleny alkoholiczki.
Jestem anorektyczką, lekomanką i alkoholiczką...

Do tutejszego Ośrodka przyjechałam zalękniona, przestraszona, pełna obaw. Była to najlepsza i najbardziej odpowiedzialna decyzja w moim życiu, którą podjęłam sama i jestem z tego bardzo dumna!!!
SZCZĘŚCIE CZY PECH?…


Mój najlepszy kumpel, płynna trucizna, zapanował nad moim życiem. Wszystko kręciło się wokół niego. Leciałam, traciłam energię i cenny czas, przestałam widzieć i czuć, chciałam jedynie zniknąć..
To działa jeśli działasz, więc działaj – bo jesteś tego wart.

Mam na imię Violetta, jestem alkoholiczką, mam dwie KOCHANE córki, w styczniu tego roku pochowałam męża Gdy przyjechałam do Ośrodka nic nie wiedziałam o tej chorobie, wiedziałam, że chce przestać pić!
Podziękowania .....Kasia alkoholiczka


Dzięki temu miejscu i ludziom, których tu spotkałam, poznałam drogę prawdy, drogę do Boga. Postanowiłam nią podążać, ponieważ sama byłam bezradna, zagubiona i nie mogłam już Nic!
Oczami naszej Jadzi:)

Alkohol zaburzył moją duchowość, chciał mi odebrać wiarę. W ostatnie dni picia czułam się bardzo samotna, niezrozumiana, wręcz załamana. W Ośrodku im. Matki Teresy z Kalkuty odnalazłam swój drugi dom.
"List do Alkoholu" – Kasia alkoholiczka


Dokładnie pamiętam kiedy poznaliśmy się po raz pierwszy. Towarzyszyły mi dziwne, nieznane mi wcześniej doznania. Wtedy wydawały mi się ekscytującymi emocjami...
Danusia "Stokrotka":)


Duchowość jest tutaj parasolem ochronnym nad Ośrodkiem i osobami tutaj się leczącymi. Cudowna domowa atmosfera, wspaniali terapeuci z ogromną wiedzą i doświadczeniem.
„Pewna historia …. Wróbel, alkoholiczka i Bóg

Nie wszyscy rzecz jasna tacy są , ale większość. Picie u nas – stanie pod sklepem to taki naturalny stan … ale nie o tym chciałam pisać.
"Istnieje różnica między znajomością drogi a podążaniu nią"

Mam na imię Milena i jestem alkoholiczką. Byłam wystraszona i bardzo zagubiona. Mój pobyt w tym Ośrodku pomagał mi powoli odnajdywać siebie. Moje drugie, trzeźwe "Ja".
"Jestem bowiem świadomy zamiarów jakie zamyślam,co do was- Wyrocznia Pana- zamiarów pełnych pokoju a nie zguby"

Wychodzę z wiedzą przekazaną mi przez wspaniałych specjalistów i wskazówkami na świadome, trzeźwe życie. Dziękuję Wam.
Świadectwo Gosi

Daję radę i jestem TRZEŹWA!!!!! Zwycięstwo nad piątkowym głodem również zawdzięczam Wam! Dzięki wprowadzeniu mnie na program Dwunastu Kroków z nadzieją patrzę na lepszą przyszłość.
Przyjeżdżając tutaj byłam pełna obaw i lęku…

Chcę bardzo podziękować całej kadrze, a także koleżankom, za poświęcony czas, zawsparcie w trudnych chwilach, za domową atmosferę, która towarzyszyła mi przez cały mój pobyt w Ośrodku.
Mam na imię Agnieszka i jestem lekomanką i alkoholiczką…

Moja przemiana duchowa i droga 12 KROKÓW to dla mnie niebywałe odkrycie. Zmiana która się we mnie dokonała i nadal dokonuje, nie byłaby możliwa gdyby nie Bóg i nie ten Ośrodek.
„ I dam Wam życie nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza”-

Brzmi jak obietnica, pragnienie czegoś pięknego i nieskończenie dobrego… I właśnie taki jest ten DOM i ludzie którzy w nim mieszkają, uczą, przebywają, ziemskie anioły nieskończenie dobre Dziękuję!
Świadectwo Basi „znad morza”…naszej podopiecznej

Nie wstydzę się już mówić, że jestem piękna Gabrysiu , ze swoimi zaletami i wadami – jestem przecież stworzeniem Najwyższego
ŚWIETNE MIEJSCE..


Wierzę, że dzięki terapii wskazującej drogę do dalszego działania w kierunku zdrowienia, uda mi się dokonywać właściwych wyborów.