Przekaż darowniznę
+48 735 469 430

Przyjeżdżając w to miejsce byłam zła na Boga

,,Im bardziej w życiu ma się pod górkę, tym piękniejsze będą potem widoki.”

Przyjeżdżając w to miejsce byłam zła na Boga, że tak się podziało w moim życiu. Wydawało mi się, że moje picie nie jest destrukcyjne. Grubo się myliłam. Perfekcyjnie dbałam o dzieci, siebie i o dom. Na pierwszy rzut oka wszystko wydawało się dopracowane… No właśnie – na pierwszy rzut oka.

A w środku – WIELKA PUSTKA…

To prowizoryczne szczęście było na pokaz. Tutaj zrozumiałam, że wszystko co robiłam było mi potrzebne, żeby się dowartościować. A przecież pochwały innych nie są moją wartością. Wartością jestem JA.

Zrozumiałam, że w pierwszej kolejności liczę się ja – moja miłość do siebie, szacunek, szczerość, świadomość siebie i swojej choroby oraz pogoda ducha.

Gdy będę mieć te wartości to dopiero wtedy będą czerpać je ode mnie bliskie mi osoby.

Może wydawać się wam to egoistyczne, ale prawdziwym egoizmem było moje zachowanie, a w konsekwencji i picie.

Jedna wielka PYCHA.

Tak było wiem to, a teraz czas to zmienić!!!

Wychodzę pełna WDZIĘCZNOŚCI i NADZIEI.

DZIĘKUJĘ dziewczynom i terapeutom za szczerość, troskę, cierpliwość, zrozumienie i przyjaźń.

 

Dziękuję Bogu za łaskę modlitwy i za to, że zostałam wybrana, aby zmienić siebie i swoje życie.

W tym oto miejscu zakopuję swoją maskę Klauna i śmigam nabywać prawdziwą pogodę ducha!!!

BUZIOLE MARTA 😊

A i wymyśliłam motto:

,,Ja, dzieci i rodzina – to szczęścia Kraina. Przez trzeźwość, akceptację i wartości będę mieć życie pełne szczęścia i miłości.”

 

Marta Alkoholiczka

Pobyt od: 22.06 do 02.08.2019r.

Cześć, nazywam się Alina, jestem Alkoholiczką.

Trafiłam do ośrodka po wielu latach samotnego zmagania się z nałogiem. Pogrążona w bólu, cierpieniu do jakich doprowadzić może tylko nałóg.
Do Ośrodka trafiłam po długich staraniach mojej rodziny

W życiu ważne są trzy rzeczy: wybór, szansa i zmiana. Musisz dokonać wyboru, skorzystać z szansy jeśli chcesz coś w życiu zmienić
Jestem wdzięczna Bogu, że jestem w odpowiednim miejscu

Na marmurowej czas wyrył płycie odwieczne prawdy dla ludzkości nie ma nic piękniejszego ponad życie, a w nim ponad czas trzeźwości
Dzisiaj mogę śmiało stwierdzić, iż nic nie zdarza się przypadkiem

Dojrzałość to rozwój świadomości, że nie jestem ani wspaniała ani bezradna – ta świadomość leczy
Od dzieciństwa nie potrafię sobie radzić ze sobą i swoimi wadami

Myślałam, że znalazłam rozwiązanie na wszystkie moje problemy w tej uldze, którą mi narkotyki i leki dawały
Mam na imię Monika i jestem Alkoholiczką

Wiele lat byłam sama. Tutaj w Ośrodku w końcu znalazłam pomoc i poczułam się rozumiana.
Alkohol zastępował mi jedzenie i przysłonił każdą minutę mojego życia

sama już wiedziałam, że sobie nie poradzę bo umrę ze względu na to że jestem alkoholiczką, bulimiczką i anorektyczką
Picie alkoholu sprawiało mi przyjemność

Wszystko zaczęło się tak niewinnie… Picie alkoholu sprawiało mi przyjemność, dodawało odwagi, pomagało się odprężyć
Trafiłam do ośrodka wyczerpana psychicznie i fizycznie

Tutaj otrzymałam wsparcie duchowe, profesjonalną pomoc i odzyskałam wiarę w siebie. Odzyskałam też wiarę w Boga. Pan Bóg zawsze ze mną był, ale to ja Go opuściłam.
Chodź chwile bólu mnie tutaj przywiodły.

Mam na imię Ewelina, a moje uzależnienie określono już na pierwszej terapii jako krzyżowe. Narkotyki i alkohol. A to moja trzecia terapia.
Danuta współuzależniona

Dziękuję Bogu, że moja córka znalazła wspaniały ośrodek. Myślałam, że jadę tu, aby wyleczyć się z długoletniej nerwicy. Okazało się, że będę uczestniczyć w terapii dla osób współuzależnionych.
Ja, alkoholiczka, spotkałam się ze zrozumieniem

Gabrysia i Monika poświęciły mi wiele czasu, razem z terapeutami sprawiły, że poczułam się silniejsza i mogę stawić czoła mojej chorobie
Za szybko biegnę przez życie...

Mam na imię Ewa. Kiedy wysiadłam z pociągu na peronie w Bielsku miałam ochotę uciec. Byłam pełna obaw, rozdarta, przestraszona samej siebie, nie wierzyłam że zdołam coś jeszcze naprawić w sobie
W pracy wewnętrznej wakacji nie ma.

Kiedy tu przyjechałam, byłam totalnie zbuntowana, moja motywacja była praktycznie zerowa, a lęk towarzyszył mi nieprzerwanie. Do tego dochodziły męczące głody, które z dnia na dzień były coraz to silniejsze...
Miłość i pokora są to dwa skrzydła, konieczne do lotu w krainę życia wiecznego.

Jestem wdzięczna za piękny czas, który spędziłam w ośrodku. Czas, który starałam się wykorzystać najlepiej jak potrafiłam.
SZCZĘŚCIE CZY PECH?…


Mój najlepszy kumpel, płynna trucizna, zapanował nad moim życiem. Wszystko kręciło się wokół niego. Leciałam, traciłam energię i cenny czas, przestałam widzieć i czuć, chciałam jedynie zniknąć..
Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą.

Odkrycie i zaakceptowanie uczucia bezsilności to przełom w moim życiu. Jest to jedno z najważniejszych uczuć w trzezwym, prawdziwym i szczęśliwym życiu Magdaleny alkoholiczki.
Nie liczy się co robimy, ani ile robimy, lecz to ile miłości wkładamy w działanie.

Uznając bezsilność wobec alkoholu uświadomiłam sobie, że stając do walki z tym przeciwnikiem przegrywam za każdym razem.
Oczami naszej Jadzi:)

Alkohol zaburzył moją duchowość, chciał mi odebrać wiarę. W ostatnie dni picia czułam się bardzo samotna, niezrozumiana, wręcz załamana. W Ośrodku im. Matki Teresy z Kalkuty odnalazłam swój drugi dom.
To działa jeśli działasz, więc działaj – bo jesteś tego wart.

Mam na imię Violetta, jestem alkoholiczką, mam dwie KOCHANE córki, w styczniu tego roku pochowałam męża Gdy przyjechałam do Ośrodka nic nie wiedziałam o tej chorobie, wiedziałam, że chce przestać pić!
Jestem anorektyczką, lekomanką i alkoholiczką...

Do tutejszego Ośrodka przyjechałam zalękniona, przestraszona, pełna obaw. Była to najlepsza i najbardziej odpowiedzialna decyzja w moim życiu, którą podjęłam sama i jestem z tego bardzo dumna!!!
„Pewna historia …. Wróbel, alkoholiczka i Bóg

Nie wszyscy rzecz jasna tacy są , ale większość. Picie u nas – stanie pod sklepem to taki naturalny stan … ale nie o tym chciałam pisać.
"List do Alkoholu" – Kasia alkoholiczka


Dokładnie pamiętam kiedy poznaliśmy się po raz pierwszy. Towarzyszyły mi dziwne, nieznane mi wcześniej doznania. Wtedy wydawały mi się ekscytującymi emocjami...
Podziękowania .....Kasia alkoholiczka


Dzięki temu miejscu i ludziom, których tu spotkałam, poznałam drogę prawdy, drogę do Boga. Postanowiłam nią podążać, ponieważ sama byłam bezradna, zagubiona i nie mogłam już Nic!
Świadectwo Gosi

Daję radę i jestem TRZEŹWA!!!!! Zwycięstwo nad piątkowym głodem również zawdzięczam Wam! Dzięki wprowadzeniu mnie na program Dwunastu Kroków z nadzieją patrzę na lepszą przyszłość.
"Istnieje różnica między znajomością drogi a podążaniu nią"

Mam na imię Milena i jestem alkoholiczką. Byłam wystraszona i bardzo zagubiona. Mój pobyt w tym Ośrodku pomagał mi powoli odnajdywać siebie. Moje drugie, trzeźwe "Ja".
Danusia "Stokrotka":)


Duchowość jest tutaj parasolem ochronnym nad Ośrodkiem i osobami tutaj się leczącymi. Cudowna domowa atmosfera, wspaniali terapeuci z ogromną wiedzą i doświadczeniem.
„ I dam Wam życie nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza”-

Brzmi jak obietnica, pragnienie czegoś pięknego i nieskończenie dobrego… I właśnie taki jest ten DOM i ludzie którzy w nim mieszkają, uczą, przebywają, ziemskie anioły nieskończenie dobre Dziękuję!
Przyjeżdżając tutaj byłam pełna obaw i lęku…

Chcę bardzo podziękować całej kadrze, a także koleżankom, za poświęcony czas, zawsparcie w trudnych chwilach, za domową atmosferę, która towarzyszyła mi przez cały mój pobyt w Ośrodku.
"Jestem bowiem świadomy zamiarów jakie zamyślam,co do was- Wyrocznia Pana- zamiarów pełnych pokoju a nie zguby"

Wychodzę z wiedzą przekazaną mi przez wspaniałych specjalistów i wskazówkami na świadome, trzeźwe życie. Dziękuję Wam.
ŚWIETNE MIEJSCE..


Wierzę, że dzięki terapii wskazującej drogę do dalszego działania w kierunku zdrowienia, uda mi się dokonywać właściwych wyborów.
Mam na imię Agnieszka i jestem lekomanką i alkoholiczką…

Moja przemiana duchowa i droga 12 KROKÓW to dla mnie niebywałe odkrycie. Zmiana która się we mnie dokonała i nadal dokonuje, nie byłaby możliwa gdyby nie Bóg i nie ten Ośrodek.
Świadectwo Basi „znad morza”…naszej podopiecznej

Nie wstydzę się już mówić, że jestem piękna Gabrysiu , ze swoimi zaletami i wadami – jestem przecież stworzeniem Najwyższego
„ I dam Wam życie nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza”-

Brzmi jak obietnica, pragnienie czegoś pięknego i nieskończenie dobrego… I właśnie taki jest ten DOM i ludzie którzy w nim mieszkają, uczą, przebywają, ziemskie anioły nieskończenie dobre Dziękuję!