Przekaż darowniznę
+48 735 469 430

Alkohol zastępował mi jedzenie i przysłonił każdą minutę mojego życia

Siła człowieka nie polega na tym, że nigdy nie upada, ale na tym, że potrafi się podnieść. Bóg zsyła nam jedynie to z czym umiemy sobie poradzić

Przyjechałam do ośrodka z pomocą rodziców, ale też sama już wiedziałam, że sobie nie poradzę bo umrę ze względu na to że jestem alkoholiczką, bulimiczką i anorektyczką. Alkohol zastępował mi jedzenie i przysłonił każdą minutę mojego życia. Życie było dla mnie męką i tylko cierpieniem. Nie wiedziałam kim jestem i dokąd idę, czułam się jak w ciemnym tunelu bez światła na końcu. Najtrudniejszy był ten pierwszy krok.

Dziś wiem, że to był krok ku wolności. Przekraczając progi ośrodka byłam pełna obaw, strachu, lęków, ale zobaczyłam iskierkę światła w swoich ciemnościach, które z czasem zaczynało coraz mocniej świecić i rozświetlać mój tunel.

Jestem wdzięczna Bogu, że trafiłam pod skrzydła ośrodka, w którym ludzie otoczyli mnie od pierwszych momentów wyjątkową opieką, zrozumieniem i starali się stworzyć bezpieczną atmosferę, gdzie ja zawsze szukałam tego uczucia.

Dzięki terapii dowiedziałam się, że alkoholizm to choroba. Dostałam narzędzia, drogowskazy do walki z tym i poczułam się zrozumiana i że nie jestem sama z tym wszystkim tylko wystarczy zaufać drugiemu człowiekowi, dać sobie pomóc, nie robić po swojemu i stanąć w prawdzie z samym sobą. Poznałam tu wielu wspaniałych ludzi. Mogłam też poznać samą siebie. Rozróżniać swoje uczucia i czym są spowodowanie i nie bać się o nich mówić otwarcie.

Zaczęłam też dbać o swoje potrzeby i je wyrażać. Zrozumiałam, że moje szczęście i potrzeby też są ważne i nie muszę uwarunkowywać swojego szczęścia opierając się na cudzym, kosztem swojego.

Szukałam cały czas poczucia bezpieczeństwa w kimś, a mogę te szczęście i bezpieczeństwo dać sama sobie i być zgodną i szczerą wobec siebie. Trzeba „żyć dla siebie z korzyścią dla innych.”


Odnalazłam też tutaj swojego najlepszego przyjaciela Ojca, dzięki któremu nie będę już nigdy czuła się sama.

Powierzyłam Mu swoje życie, zaufałam Mu-Jest nim Bóg. Warto Mu zaufać bo kocha nas wszystkich bez względu na wszystko i nigdy nas nie zostawi. Jeśli nie widzisz Jego śladów koło swoich nie znaczy że Cię opuścił, On cię niesie w tych najtrudniejszych chwilach. Bóg też pomógł mi uwolnić się od moich obsesji alkoholowych, wymiotów, swojego wyglądu. Dzięki modlitwie zaczynały słabnąć, temu też zaczęłam wierzyć, że Siła Wyższa jest w stanie mnie uzdrowić.

Polubiłam siebie, a z czasem mam nadzieję, że pokocham. Jestem naprawdę wdzięczna z całego serca i będę do końca życia wszystkim ludziom z ośrodka. Okazali mi tyle ciepła, cierpliwości, troski, serca, zrozumienia i bezinteresownej pomocy i wiem, że zawsze będę mogła na nich liczyć. Dzięki nim zrozumiałam i dostałam nadzieję i możliwość na trzeźwe życie, ze jest ono możliwe i otwiera mi drzwi do lepszego, wolnego, szczęśliwego, godnego, pięknego życia.
„Trzeźwość to najpiękniejszy prezent jaki w życiu dostałam.”

Alkoholiczka, bulimiczka i anorektyczka


Marta

07.03.2019 – 19.04.2019

Trafiłam do ośrodka wyczerpana psychicznie i fizycznie

Tutaj otrzymałam wsparcie duchowe, profesjonalną pomoc i odzyskałam wiarę w siebie. Odzyskałam też wiarę w Boga. Pan Bóg zawsze ze mną był, ale to ja Go opuściłam.
Ja, alkoholiczka, spotkałam się ze zrozumieniem

Gabrysia i Monika poświęciły mi wiele czasu, razem z terapeutami sprawiły, że poczułam się silniejsza i mogę stawić czoła mojej chorobie
Danuta współuzależniona

Dziękuję Bogu, że moja córka znalazła wspaniały ośrodek. Myślałam, że jadę tu, aby wyleczyć się z długoletniej nerwicy. Okazało się, że będę uczestniczyć w terapii dla osób współuzależnionych.
Chodź chwile bólu mnie tutaj przywiodły.

Mam na imię Ewelina, a moje uzależnienie określono już na pierwszej terapii jako krzyżowe. Narkotyki i alkohol. A to moja trzecia terapia.
Miłość i pokora są to dwa skrzydła, konieczne do lotu w krainę życia wiecznego.

Jestem wdzięczna za piękny czas, który spędziłam w ośrodku. Czas, który starałam się wykorzystać najlepiej jak potrafiłam.
W pracy wewnętrznej wakacji nie ma.

Kiedy tu przyjechałam, byłam totalnie zbuntowana, moja motywacja była praktycznie zerowa, a lęk towarzyszył mi nieprzerwanie. Do tego dochodziły męczące głody, które z dnia na dzień były coraz to silniejsze...
Za szybko biegnę przez życie...

Mam na imię Ewa. Kiedy wysiadłam z pociągu na peronie w Bielsku miałam ochotę uciec. Byłam pełna obaw, rozdarta, przestraszona samej siebie, nie wierzyłam że zdołam coś jeszcze naprawić w sobie
Nie liczy się co robimy, ani ile robimy, lecz to ile miłości wkładamy w działanie.

Uznając bezsilność wobec alkoholu uświadomiłam sobie, że stając do walki z tym przeciwnikiem przegrywam za każdym razem.
Jedyna wolność to zwycięstwo nad samym sobą.

Odkrycie i zaakceptowanie uczucia bezsilności to przełom w moim życiu. Jest to jedno z najważniejszych uczuć w trzezwym, prawdziwym i szczęśliwym życiu Magdaleny alkoholiczki.
SZCZĘŚCIE CZY PECH?…


Mój najlepszy kumpel, płynna trucizna, zapanował nad moim życiem. Wszystko kręciło się wokół niego. Leciałam, traciłam energię i cenny czas, przestałam widzieć i czuć, chciałam jedynie zniknąć..
Jestem anorektyczką, lekomanką i alkoholiczką...

Do tutejszego Ośrodka przyjechałam zalękniona, przestraszona, pełna obaw. Była to najlepsza i najbardziej odpowiedzialna decyzja w moim życiu, którą podjęłam sama i jestem z tego bardzo dumna!!!
To działa jeśli działasz, więc działaj – bo jesteś tego wart.

Mam na imię Violetta, jestem alkoholiczką, mam dwie KOCHANE córki, w styczniu tego roku pochowałam męża Gdy przyjechałam do Ośrodka nic nie wiedziałam o tej chorobie, wiedziałam, że chce przestać pić!
Oczami naszej Jadzi:)

Alkohol zaburzył moją duchowość, chciał mi odebrać wiarę. W ostatnie dni picia czułam się bardzo samotna, niezrozumiana, wręcz załamana. W Ośrodku im. Matki Teresy z Kalkuty odnalazłam swój drugi dom.
Podziękowania .....Kasia alkoholiczka


Dzięki temu miejscu i ludziom, których tu spotkałam, poznałam drogę prawdy, drogę do Boga. Postanowiłam nią podążać, ponieważ sama byłam bezradna, zagubiona i nie mogłam już Nic!
"List do Alkoholu" – Kasia alkoholiczka


Dokładnie pamiętam kiedy poznaliśmy się po raz pierwszy. Towarzyszyły mi dziwne, nieznane mi wcześniej doznania. Wtedy wydawały mi się ekscytującymi emocjami...
„Pewna historia …. Wróbel, alkoholiczka i Bóg

Nie wszyscy rzecz jasna tacy są , ale większość. Picie u nas – stanie pod sklepem to taki naturalny stan … ale nie o tym chciałam pisać.
Danusia "Stokrotka":)


Duchowość jest tutaj parasolem ochronnym nad Ośrodkiem i osobami tutaj się leczącymi. Cudowna domowa atmosfera, wspaniali terapeuci z ogromną wiedzą i doświadczeniem.
"Istnieje różnica między znajomością drogi a podążaniu nią"

Mam na imię Milena i jestem alkoholiczką. Byłam wystraszona i bardzo zagubiona. Mój pobyt w tym Ośrodku pomagał mi powoli odnajdywać siebie. Moje drugie, trzeźwe "Ja".
Świadectwo Gosi

Daję radę i jestem TRZEŹWA!!!!! Zwycięstwo nad piątkowym głodem również zawdzięczam Wam! Dzięki wprowadzeniu mnie na program Dwunastu Kroków z nadzieją patrzę na lepszą przyszłość.
"Jestem bowiem świadomy zamiarów jakie zamyślam,co do was- Wyrocznia Pana- zamiarów pełnych pokoju a nie zguby"

Wychodzę z wiedzą przekazaną mi przez wspaniałych specjalistów i wskazówkami na świadome, trzeźwe życie. Dziękuję Wam.
Przyjeżdżając tutaj byłam pełna obaw i lęku…

Chcę bardzo podziękować całej kadrze, a także koleżankom, za poświęcony czas, zawsparcie w trudnych chwilach, za domową atmosferę, która towarzyszyła mi przez cały mój pobyt w Ośrodku.
„ I dam Wam życie nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza”-

Brzmi jak obietnica, pragnienie czegoś pięknego i nieskończenie dobrego… I właśnie taki jest ten DOM i ludzie którzy w nim mieszkają, uczą, przebywają, ziemskie anioły nieskończenie dobre Dziękuję!
Mam na imię Agnieszka i jestem lekomanką i alkoholiczką…

Moja przemiana duchowa i droga 12 KROKÓW to dla mnie niebywałe odkrycie. Zmiana która się we mnie dokonała i nadal dokonuje, nie byłaby możliwa gdyby nie Bóg i nie ten Ośrodek.
Świadectwo Basi „znad morza”…naszej podopiecznej

Nie wstydzę się już mówić, że jestem piękna Gabrysiu , ze swoimi zaletami i wadami – jestem przecież stworzeniem Najwyższego
„ I dam Wam życie nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza”-

Brzmi jak obietnica, pragnienie czegoś pięknego i nieskończenie dobrego… I właśnie taki jest ten DOM i ludzie którzy w nim mieszkają, uczą, przebywają, ziemskie anioły nieskończenie dobre Dziękuję!
ŚWIETNE MIEJSCE..


Wierzę, że dzięki terapii wskazującej drogę do dalszego działania w kierunku zdrowienia, uda mi się dokonywać właściwych wyborów.