Przekaż darowniznę
+48 735 469 430

Pewna historia …. Wróbel, alkoholiczka i Bóg

Chciałabym podzielić się pewną historią z mojego życia.

Wioska w której mieszkam liczy ponad 100 mieszkańców. Większość osób to ludzie starsi, którzy dawniej pracowali w PGR-ach (gospodarstwa rolne), które rozpadły się w latach 90 . Zmienił się system i szlag trafił wszystko. Wszystko oprócz myślenia części ludzi, które to przekazują swoim pokoleniom (unikać pracy, mieć duże wymagania, okradać, zazdrościć , pić …itp.).

Nie wszyscy rzecz jasna tacy są , ale większość. Picie u nas – stanie pod sklepem to taki naturalny stan …
ale nie o tym chciałam pisać.

Mieszkał tu też pewien mężczyzna , Wróbel go nazywaliśmy. Przez picie stracił: pracę – był zawodowym kierowcą, potem zostawiła go żona z dziećmi, został bez środków do życia. Zamieszkał sam i żył dzięki opiece społecznej. Odkąd się do tej wsi wprowadziłam /14 lat temu/ Wróbel zachodził do mojego domu czasami przynosząc : uzbierane grzyby, jeżyny, oferował pomoc w koszeniu trawy, kopaniu ogródka, rąbaniu drwa … cieszyłam się, że mieszka tu taka osoba. Płaciłam mu jakieś niewielkie pieniądze za pracę, które przeznaczał na picie.

Dziwnie czułam się dając mu kasę na alkohol , dlaczego ? , bo wiedziałam, że on potrzebuje tego towaru tak samo jak ja.

Czym się różniliśmy?

On pił tanie wino, ja w ukryciu drogie wino ; on najtańszą wódę – ja w niej przebierałam.
Nie czułam się ani chwili lepiej od niego ; czułam się … chyba gorzej
On z radością wychylał flaszkę, ja w rozpaczy.

Czym się różniliśmy ?

Bardzo często zabierałam go jadąc autem, słyszałam jak wysiadał- dźwięk szkła w jego torbie ; swoją flaszkę w torebce miałam owiniętą ładnym papierem, by nie dźwięczała – to przecież wstyd i lepiej dla mnie by nikt nie usłyszał .

Czym się różniliśmy?

Wróbel przychodził czasami pożyczać pieniądze ,które zawsze odpracowywał – pożyczałam , bo wiedziałam, że cierpi tak jak ja na kacu.

Czym się różniliśmy ?

W zeszłym roku Wróbel zachorował na gruźlicę, zapominał dojadać, zasypiał w rowach, przemarzał .
Ja nabawiłam się silnej anemii, trochę blizn, stanów lękowych, straciłam wiarę, że można żyć inaczej.

Czym się różniliśmy?

Kiedy byłam u Was na terapii , jego stan znacznie się pogorszył. Podczas niedzielnej mszy dowiedziałam się, że zmarł. We wtorek w zeszłym tygodniu był pogrzeb.
Emocje wróciły , czułam się dziwnie z nimi – tak, z własnymi emocjami. Wydawały się nie do wytrzymania.
To był pierwszy trzeźwy pogrzeb od 15 lat i takie normalne łzy …
Krzysiek, bo tak miał na imię, nie miał okazji płakać na trzeźwo ; mnie Bóg pozwolił …

Czym się różniliśmy ?

Niczym , jesteśmy z tej samej gliny z tą różnicą, że ja tym razem nie sięgnęłam po ten pierwszy kieliszek .
Nie chcę odwracać się już od Boga, nie chcę brać na barki ciężaru nie do udźwignięcia , UFAM …..
I dziękuję za łzy, za trzeźwy ból, za smutek ale i za pamięć o Krzyśku , który był dobrym człowiekiem i takiego chcę go zapamiętać.
B.